poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Kupuję, nie czytam

  Może tym postem włożę kij w mrowisko, lub kogoś urażę, ale chcę poznać Wasze zdanie w tej sprawie. Oglądałam ostatnio kilka book hauli na Youtube i zauważyłam, że w wielu filmikach pada zdanie: "Nie wiem o czym jest ta książka, ale i tak jej nie przeczytam, kupiłam tylko dlatego, że okładka jest ładna". Yyy... co? Serio, może jestem nie na czasie, ale trochę nie pojmuję. Czy tak się teraz robi? Kupuje się książki jak leci, bo okładka super, a potem się ich nie czyta, bo mają tylko cieszyć oko? 

źródło zdjęcia: https://pixabay.com/


Ok, jako czytelnik też mam swoje za uszami, oto moja lista grzechów:

czwartek, 20 kwietnia 2017

Każdy na coś czeka czyli zapowiedzi książkowe

  Każdy na coś czeka. Jedni na wakacje, urlop, Boże Narodzenie, siódmy sezon "Gry o tron", a ja (oprócz tego wszystkiego) czekam na nowości książkowe. Na bieżąco śledzę zapowiedzi na stronach wydawnictw i księgarni internetowych. O ile łatwiej jest wtedy zaplanować wydatki tak, by starczyło na kilka pozycji do kolekcji. Gdy chce się mieć własną prywatną bibliotekę, która w dodatku jest ozdobą domu, to, no cóż, wtedy i suchy chleb jest smaczny ;)

Na co czekam w szczególności:


źródło zdjęcia: http://www.soniadraga.pl/produkt/2469/literatura-obyczajowa.html

Podróż młodej wdowy w celu odkrycia prawdy o zmarłym mężu. Jak odmieni się życie Alice po dotarciu na Robin Island na Cape Cod w Massachusetts?

wtorek, 18 kwietnia 2017

Kocha/nie kocha czyli recenzja książki Nasze rozstania Davida Foenkinosa

  Nasze rozstania Davida Foenkinosa wymieniałam w marcowym book haulu. Napisałam wtedy, że fabuła skojarzyła mi się z jednym z moich ulubionych filmów pt. Miłość na żądanie. No cóż, obie historie wprawdzie toczą się we Francji, ale książki, niestety, nie zaliczę do grona uwielbianych.

  Nasze rozstania to opowieść o miłości, widziana oczami Fritza, narratora w książce. Jest studentem wielu kierunków studiów, synem hippisów i chłopakiem Alice. Poznają się na pewnej imprezie, gdzie ona zachwyca go drobnym, nieświadomie wykonanym gestem. Na początku wydają się być dla siebie stworzeni, a ich miłość to taka aż po grób, lecz autor już na 19 stronie spojleruje, że tak słodko nie będzie. Zresztą tytuł przecież też o tym mówi.

  Jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych to w tej kategorii jest o wiele lepiej. Przyjaciel Fritza, Paul, jest typem osoby, która, kiedy trzeba, wesprze lub powie dosadnie kilka słów prawdy. Razem ze swoją dziewczyną Virginie tworzą udany i uroczy związek. Podobały mi się też momenty z udziałem rodziców Fritza i Alice. Zabawne było to zderzenie dwóch różnych światów i nieoczekiwana interakcja.





środa, 12 kwietnia 2017

Przeklęta i święta czyli recenzja Rodziny O. Ewy Madeyskiej

  Historia rodziny O., czyli Opolskich, wciągnęła mnie niczym Bola – rwąca i niebezpieczna rzeka przepływająca przez Bolegoszcz –nieistniejące w rzeczywistości miejsce akcji powieści. Pierwszy sezon pierwszego polskiego serialu literackiego obejmuje lata 1968/1969, a te czasy nie są mi znane osobiście. Niemniej jednak z opowiadań, filmów i literatury wyłania się obraz Polski podniesionej już z gruzów wojny, ale której mieszkańcy jeszcze długo będą powracać „do życia”. Taką też rzeczywistość znalazłam w tej książce. O czym ona jest? To opowieść o rodzinie, która ma swoją mroczną przeszłość i stara się stawić czoła teraźniejszości. O chęci zemsty, o zmaganiach z własnym życiem. O Helenie Opolskiej, jednookiej byłej sędzinie, wdowie po Janie, której wiara w Boga i wartości rodzinne mogą okazać się niewystarczające aby powstrzymać zły los. O Tadeuszu Opolskim, ordynatorze szpitala dla psychicznie chorych, który przez wiele lat żył nieświadomy tego, komu zawdzięcza życie jakie prowadzi. Wie za to coś, co złamałoby je jego najbliższym. O Barbarze Opolskiej, na której dramatyczne wydarzenie odcisnęło piętno i zawyrokowało o całej dalszej egzystencji. O braciach, Pawle i Andrzeju, którzy nie zdają sobie sprawy co ich tak naprawdę łączy, a co dzieli. I o ludziach, których losy splatają się, czasem zupełnie nieoczekiwanie, z rodziną Opolskich.




sobota, 8 kwietnia 2017

Czekając na Martina

  „Kiedy Wichry zimy”

  Niezliczoną ilość razy wpisywałam tę frazę w wyszukiwarkę. Chociaż wiem, że robienie tego zbyt często nie ma wielkiego sensu. Bo skoro dzisiaj data premiery jest nieznana to za tydzień, dwa czy miesiąc pewnie też nie będzie. No cóż, nie ukrywam, że polubiłam styl pisania Georga R.R.Martina, wykreowanych przez niego bohaterów (m.in. Tyriona, Ashę Greyjoy, Davosa, Edda Cierpiętnika czy Tormunda Zabójcę Olbrzyma), świat, w którym żyją oraz barwne i szczegółowe opisy strojów i zbroi (lubię sobie wyobrażać np. płaszcz z żywych kwiatów Lorasa Tyrella). 



 

czwartek, 6 kwietnia 2017

E-BOOK CZY DRUK?

  Na moim blogu nie chciałabym publikować wyłącznie recenzji i hauli ale także podzielić się przemyśleniami na tematy okołoksiążkowe. Mam nadzieję, że wyrazicie swoje zdanie w komentarzach, może rozwinie się ciekawa dyskusja.
  Rozmawiałam ostatnio ze znajomą na temat ebooków i książek w tradycyjnej formie. Ona próbowała mnie przekonać do zakupu czytnika. Twierdziła, że trzeba iść z duchem czasu, czytnik można wziąć ze sobą wszędzie i w dodatku ma się wtedy przy sobie mnóstwo powieści, do wyboru do koloru. Poza tym ebooki są tańsze od książek drukowanych, koszty sprzętu się zwrócą i w ogóle cuda, panie, cuda. Była niepocieszona gdy mało entuzjastycznie słuchałam jej zachwalania i, co gorsza, wysunęłam kontrargumenty! Zgroza...


 

wtorek, 4 kwietnia 2017

Mini haul na gorąco

  Wprawdzie haul kwietniowy planowałam później ale nie mogłam się powstrzymać ;) Otóż byłam dzisiaj w Biedronce, a, jak wiadomo, trwa od wczoraj promocja na książki, i kupiłam trzy książki Vanessy Greene w BARDZO OKAZYJNEJ CENIE 65 zł za komplet. Wprawdzie w nowej gazetce tych powieści nie ma ale to nieważne, bo to trwająca oferta, o której zresztą pisałam, przyciągnęła mnie na zakupy i w ten sposób stałam się szczęśliwą posiadaczką Sekretnej herbaciarni, Klubu porcelanowej filiżanki oraz Cząstki ciebie i mnie, której fragment już czytałam i bardzo mi się spodobała. Zatem polecam zakupy książkowe w Biedronce!

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Świat bez miłości czyli recenzja DELIRIUM Lauren Olivier

  Opis fabuły Delirium skojarzył mi się trochę z filmem Equilibrium z Christianem Balem z 2002 roku. Tam jednak wyeliminowano wszystkie uczucia. Złe kosztem dobrych (taki mały efekt uboczny). W powieści Lauren Olivier, amerykański rząd próbuje powstrzymać niezwykle groźną chorobę: amor deliria nervosa. Brzmi groźnie. A objawy? Bardzo proszę:

Faza pierwsza: zainteresowanie; trudności z koncentracją; suchość w ustach; pocenie, wilgotne dłonie; zawroty głowy i dezorientacja; obniżona świadomość, gonitwa myśli, upośledzona zdolność logicznego myślenia. 

Faza druga: okresy euforii, histeryczny śmiech i zwiększona energia; okresy rozpaczy, apatia; zmiany apetytu, gwałtowna utrata wagi lub przybieranie na wadze; fiksacja, utrata zainteresowań; zaburzona zdolność logicznego myślenia, zniekształcenie postrzegania rzeczywistości; zaburzenia snu, bezsenność lub chroniczne zmęczenie; obsesyjne myśli i działania; paranoja, niepewność. 
Faza trzecia (krytyczna): trudności z oddychaniem; bóle w klatce piersiowej, gardle lub brzuchu; trudności z przełykaniem, odmowa przyjmowania pokarmów; całkowite upośledzenie zdolności racjonalnego myślenia i działania, nieobliczalne zachowanie, agresywne myśli i fantazje, halucynacje i urojenia. Faza czwarta (śmiertelna): emocjonalny lub fizyczny paraliż (częściowy lub całkowity); śmierć.(Cytowany opis znajduje się w rozdziale 10 książki).


  Zabieg, który uniemożliwi zapadnięcie na tę straszną chorobę przeprowadza się z reguły wśród osób, które ukończyły 18 lat. Niebawem ten wiek osiągnie główna bohaterka Lena. Los jej nie oszczędzał: ojciec zmarł na raka gdy miała 8 miesięcy, a matka się zabiła. I właśnie to okropne wydarzenie sprawiło, że Lena żyje z piętnem matki-samobójczyni, która była poddawana zabiegowi bezskutecznie aż cztery razy. Dlatego dziewczyna nie może się doczekać momentu wyleczenia oraz ewaluacji, której przebieg zdecyduje o jej dalszej edukacji i odpowiednim kandydacie na męża. W tym świecie bez miłości wszystko jest bowiem zaplanowane, obliczone na szczęście i spokój obywatela. Ale jeśli będzie trzeba wtrącić kogoś do cuchnących krypt, zrobić nalot i zdemolować dom w celu wykrycia wrogów idealnego systemu lub kazać komuś stać na mrozie długi czas by sprawdzić jego dokumenty w bazie wtedy to szczęście i spokój schodzi na dalszy plan.



niedziela, 2 kwietnia 2017

Nowe promocje książkowe w Biedronce i księgarniach internetowych

Nowe promocje książkowe w Biedronce i księgarniach internetowych

Warto się dziś wybrać do Biedronki :)

Marcowy book haul

  Marzec pod kątem ilości kupionych książek mogę zaliczyć do udanych. Dorobiłam się 8 pozycji, które z pewnością wspaniale będą wyglądały na regale, jak już się go dorobię ;) Na razie wszystkie książki trzymam tam gdzie się akurat zmieszczą ale jestem dobrej myśli, że już wkrótce będę je ustawiać w jednym miejscu.




sobota, 1 kwietnia 2017

Recenzja MARGO Tarryn Fisher

  Nie wiem jak „ugryźć” tę książkę. Może na początek streszczę nieco fabułę.
 Główna bohaterka- Margo mieszka wraz z matką w Bone. Dom, który zamieszkują, Margo nazywa pożeraczem: jest przekonana, że dom ją pochłania, próbuje zniszczyć, reaguje na nią, jej matkę i każdego kto zawita w jego progi. Relacje rodzinne są tutaj trudne, żeby nie powiedzieć, prawie nieistniejące. Chora na depresję matka, z każdym rokiem oddala się od córki, w pewnym momencie przestaje nawet wymawiać jej imię. Margo tak bardzo potrzebuje usłyszeć jej głos, że noce spędza z uchem przy ścianie, gdzie, w pokoju obok, matka rozmawia z odwiedzającymi ją mężczyznami. Zresztą są oni kolejnym powodem samotności dziewczyny- matka jest prostytutką, a fakt ten znany jest kolegom i koleżankom ze szkoły córki. Jedyna przyjaciółka odsuwa się od niej, Margo jest samotna. Wszystko zmienia się gdy któregoś dnia zaprzyjaźnia się z kalekim chłopakiem - Judahem, a dziewczynka, którą Margo znała z widzenia, zostaje uznana za zaginioną.