wtorek, 18 kwietnia 2017

Kocha/nie kocha czyli recenzja książki Nasze rozstania Davida Foenkinosa

  Nasze rozstania Davida Foenkinosa wymieniałam w marcowym book haulu. Napisałam wtedy, że fabuła skojarzyła mi się z jednym z moich ulubionych filmów pt. Miłość na żądanie. No cóż, obie historie wprawdzie toczą się we Francji, ale książki, niestety, nie zaliczę do grona uwielbianych.

  Nasze rozstania to opowieść o miłości, widziana oczami Fritza, narratora w książce. Jest studentem wielu kierunków studiów, synem hippisów i chłopakiem Alice. Poznają się na pewnej imprezie, gdzie ona zachwyca go drobnym, nieświadomie wykonanym gestem. Na początku wydają się być dla siebie stworzeni, a ich miłość to taka aż po grób, lecz autor już na 19 stronie spojleruje, że tak słodko nie będzie. Zresztą tytuł przecież też o tym mówi.

  Jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych to w tej kategorii jest o wiele lepiej. Przyjaciel Fritza, Paul, jest typem osoby, która, kiedy trzeba, wesprze lub powie dosadnie kilka słów prawdy. Razem ze swoją dziewczyną Virginie tworzą udany i uroczy związek. Podobały mi się też momenty z udziałem rodziców Fritza i Alice. Zabawne było to zderzenie dwóch różnych światów i nieoczekiwana interakcja.





  Podczas czytania miałam nieodparte wrażenie, że to już było, to już znam. I rzeczywiście, historia wtórna i banalna: są zdrady, powroty, nowe początki... i wkurzający niezmiernie Fritz co to chce mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko. Nawet scena na ślubie nie była dramatyczna, choć miała niewątpliwie poruszać serca czytelników. Nie podobały mi się też zbyt poetyckie opisy, mnóstwo metafor i porównań. Za dużo tego, autor mógłby się z tym nieco ograniczyć. Było kilka śmiesznych i ciekawych momentów, ale nie wpłynęły one zbytnio na ogólny odbiór książki, a tę mogę posumować krótko: przeczytane - zapomniane.

  Powieść, mimo zaledwie 253 stron, czytało mi się dość wolno, niektóre fragmenty były męczące. Nie jest to książka, którą mogłabym polecić, ale myślę, że niektórym czytelnikom przypadnie do gustu.

14 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji raczej po książkę nie sięgnę, jak dla mnie ma za dużo mankamentów.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie jest to powieść, do której wrócę. Myślę, że szkoda na nią czasu.

      Dziękuję za zaproszenie, zajrzę na pewno :)

      Usuń
  2. Oj nie lubie ksiazek tzw bez polotu ( czyli ze czyta mi sie wolno) ale obecnie wlasnie szukam dobrych ksiazek do czytania, w koncu urlopowy czas sie zbliza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie czytam "Cząstka ciebie i mnie" Vanessy Greene, o wiele sympatyczniejsza :)

      Usuń
  3. Bardzo dziękuję za rzeczową recenzję :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie książek nie czytam, ale wiem, że to i tak nie byłoby w moim guście. Czytając recenzje odczuwam, że więcej tam problemów niż beztroskiego życia, co oczywiście zrozumiałe bo musi się coś dziać, jednak jak wspominałam nie dla mnie. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku te problemy stwarza sobie sam bohater, co jest irytujące ;)

      Usuń
  5. Chyba ją sobie odpuszczę, choć trochę mi szkoda, że rezygnuję z książki, gdzie akcja toczy się we Francji. Choć czy w tym przypadku ma to jakieś znaczenie? Jeśli nie, to na pewno sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce akcji jest niestety tylko tłem i nie ma żadnego wpływu na fabułę :(

      Usuń
  6. No to raczej nie będę jej czytała. Trochę szkoda, sądziłam, że będzie to lekka, przyjemna książeczka na jeden wieczór, ale chyba mocno by mnie umęczyła, i to wcale nie przez jeden wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie recenzje zbiera dobre, ale te dziwne porównania na okrągło i postawa głównego bohatera sprawia, że jestem na nie.

      Usuń