środa, 12 kwietnia 2017

Przeklęta i święta czyli recenzja Rodziny O. Ewy Madeyskiej

  Historia rodziny O., czyli Opolskich, wciągnęła mnie niczym Bola – rwąca i niebezpieczna rzeka przepływająca przez Bolegoszcz –nieistniejące w rzeczywistości miejsce akcji powieści. Pierwszy sezon pierwszego polskiego serialu literackiego obejmuje lata 1968/1969, a te czasy nie są mi znane osobiście. Niemniej jednak z opowiadań, filmów i literatury wyłania się obraz Polski podniesionej już z gruzów wojny, ale której mieszkańcy jeszcze długo będą powracać „do życia”. Taką też rzeczywistość znalazłam w tej książce. O czym ona jest? To opowieść o rodzinie, która ma swoją mroczną przeszłość i stara się stawić czoła teraźniejszości. O chęci zemsty, o zmaganiach z własnym życiem. O Helenie Opolskiej, jednookiej byłej sędzinie, wdowie po Janie, której wiara w Boga i wartości rodzinne mogą okazać się niewystarczające aby powstrzymać zły los. O Tadeuszu Opolskim, ordynatorze szpitala dla psychicznie chorych, który przez wiele lat żył nieświadomy tego, komu zawdzięcza życie jakie prowadzi. Wie za to coś, co złamałoby je jego najbliższym. O Barbarze Opolskiej, na której dramatyczne wydarzenie odcisnęło piętno i zawyrokowało o całej dalszej egzystencji. O braciach, Pawle i Andrzeju, którzy nie zdają sobie sprawy co ich tak naprawdę łączy, a co dzieli. I o ludziach, których losy splatają się, czasem zupełnie nieoczekiwanie, z rodziną Opolskich.




  Ta powieść wywołała we mnie masę uczuć. Autorka, Ewa Madeyska, umiejętnie wplotła w historię elementy humorystyczne, jak i te, które wywołały u mnie łzy. Nie mówię tutaj jednak o nadmiernym melodramatyzmie, o pełnych patosu słowach czy przesadzonych reakcjach. W kilku prostych i zwykłych słowach pokazała te najboleśniejsze wydarzenia, które mnie poruszyły i takie, przez które śmiałam się w głos.
  Podobało mi się też jak przedstawiła kwestię wiary w Boga, która odgrywała tu znaczącą rolę: byli i tacy gorliwie wierzący, i tacy co zwątpili, wreszcie tacy, dla których wiara była całym życiem, i którzy gotowi byli powierzyć je właśnie Bogu.
  Każda z postaci przedstawionych w książce miała też swoje tajemnice, ukryte gdzieś w zakamarkach pamięci. Tajemnice nigdy niezapomniane. Które w najmniej oczekiwanym momencie domagały się ujawnienia. To sprawiało, że element zaskoczenia był stale obecny w powieści, chociaż przyznam, że jedną z zagadek przeszłości odkryłam nieco wcześniej.
  Pewnym zarzutem mogłoby być zbyt wiele zbiegów okoliczności, których skutki, raz po raz, uderzają w głównych bohaterów. Ja jednak odbieram to jako normę tamtych czasów. Taka była rzeczywistość: sekrety, poświęcenie czy wybór dyktowany głosem rozsądku, a nie serca. Duży wpływ na ludzkie losy wywierała także polityka i jej przedstawiciele: układy i zależności miały wtedy wielką moc sprawczą. Na plus i minus jednocześnie są jeszcze zbyt dosadne, czasem obleśne opisy niektórych czynności, zapachów, pojawiające się w prawie każdej scenie. Ale zrzucam to na moją wrażliwość i przyznaję, że dodaje to realizmu powieści i pozwala wczuć się w jej klimat (i to dosłownie).
  Książkę czytało mi się szybko choć do najcieńszych nie należy (533 strony). 5 rozdziałów obejmuje przedział czasowy od 22 marca 1968 r. do 2 stycznia 1969 r. czyli niemal cały rok. Rok, w którym wywróciło się do góry nogami życie bohaterów. Czy polubiłam rodzinę Opolskich? Niektórych z jej członków owszem, dlatego czekam z niecierpliwością na kolejny sezon powieści ukazującej ich losy. Losy świętej i przeklętej rodziny O.

26 komentarzy:

  1. W '68 urodziła się moja mama. Moja babcia była młodziutką dziewczyną, która wraz z mężem przeprowadziła się z maleńkiego miasteczka do wielkiej Warszawy. Pamiętam trochę Jej wspomnień, które mi opowiadała.
    Książka traktuje o fragmencie, pewnym wycinku dość trudnych czasów dla Polaków, które jeszcze przez długi czas nie miały wcale ulec polepszeniu. W tej chwili nie mam ochoty na taką historię, ale z pewnością nie zapomnę o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego muszę przeczytać teraz coś lekkiego i przyjemnego dla odmiany.

      Usuń
  2. Recenzja interesującą, choć ja aktualnie nie przepadam za takimi pozycjami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kwestia wiary w książkach zawsze mnie intryguje, zawsze jestem ciekawa jak autor podszedł do tego tematu. Co do tej książki, mam wątpliwości, bo przeplatają się tutaj wątki, które lubię z tym, przez co często nie sięgam po książki, czyli czas, w jakim osadzona jest fabuła. Myślę jednak, że w tym przypadku ciekawie zapowiadająca się fabuła wygra z innymi wątpliwościami i jednak sięgnę po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobały mi się właśnie niektóre wątki dotyczące wiary np. ten o niepokalanym poczęciu i komentarz księdza na ten temat :)

      Usuń
  4. Wszyscy teraz trąbią na około o tej książce. Coż, zobaczymy czy faktycznie jest tego warta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że jest reklamowana jako "serial literacki", pierwszy w Polsce i w ogóle ;)

      Usuń
  5. Wygląda, że to ciekawa opowieść o niezbyt ciekawych czasach. Będę ją miała na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety to nie do końca moje tematy, które nie należą do najłatwiejszych. Wiara, tło sytuacyjne, problemy bohaterów do mnie nie przemawiają. Czy możesz polecić inne książki tej autorki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie czytałam jej poprzedniej książki "Katoniela" ale z opisu wynika, że tematyka wcale nie jest lżejsza niż tu.

      Usuń
  7. Lubię takie sagi, a zwłaszcza jak opowiadają o ciekawych czasach (chociaż, czy właściwie bywają inne? zawsze się coś dzieje). Coś mi mówi (twoja recenzja ? :) ) , że warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto się wciągnąć :) Chociaż trzeba mieć odpowiedni nastrój na taką historię :)

      Usuń
  8. Nie należę do osób głęboko wierzących - więc nie wiem, czy to akurat propozycja dla mnie. Niemniej jednak Twoja recenzja mnie zaintrygowała - świetnie piszesz i zaprezentowałaś książkę w bardzo interesujący sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Autorka ma bardzo ciekawe podejście do tematu wiary ale zdrowe. Myślę nawet, że krytycznie przedstawia kościół i zakon w książce. Wiara jest tam traktowana tylko jako element towarzyszący bohaterom w codziennym życiu.

      Usuń
  9. Zaintrygowałaś mnie tą recenzją. Bardzo lubię takie opowieści, zwłaszcza osadzone w latach 60 - w zasadzie niedalekiej przeszłości (w końcu jedno pokolenie wstecz), a jednocześnie tak innej rzeczywistości. Polityka, losy kobiet, ich rola w społeczeństwie, wiara... mam wrażenie że bardzo wiele się od tamtych lat zmieniło, i dla mnie, urodzonej w późnych latach osiemdziesiątych, tamten świat jest nie tylko egzotyczny, ale również szalenie pociągający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do egzotyczności to się zgadzam, w końcu nie trzeba już kupować Marlboro u marynarza, co teraz byłoby nie do pomyślenia ;)

      Usuń
  10. Książka zapowiada się naprawdę ciekawa. Recenzja tylko potwierdza, że warto po nią sięgnąć. Wesołych Świat !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) i Wesołych Świąt rownież ;)

      Usuń
  11. Faktycznie brzmi bardzo ciekawie, a na dodatek okładka jest wprost hipnotyzująca. Choć nie przepadam za takimi powiastkami może się skuszę. Świetna recenzja.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zajrzę na pewno:) i zgadzam się co do okładki :)

      Usuń