poniedziałek, 1 maja 2017

Cząstka ciebie i mnie - recenzja powieści Vanessy Greene

  Książka Vanessy Greene "Cząstka ciebie i mnie" była jedną z tych, którą musiałam mieć w swoim zbiorze. Udało mi się ją kupić w dobrej cenie, razem z dwiema innymi powieściami autorki, o czym zresztą wspominałam w tym poście. Przyznam, że do zakupu skłonił mnie nie tylko opis na okładce, ale również fragment zamieszczony na stronie Empiku. Pomyślałam, że zapowiada się przyjemna lektura. Niestety, nie do końca tak było.




  Historia, którą przedstawia nam Greene, dotyczy dwóch przyjaciółek: Isli i Sophie, które zapoznały się i mieszkały razem w czasie studiów. Któregoś dnia każda z nich stworzyła listę życiowych celów do wypełnienia, co miało je w ten sposób zmotywować do spełniania swoich marzeń. Po latach okazuje się, że znacznie lepiej realizowanie punktów z listy idzie Isli. Jednym z nich była wyprowadzka z rodzinnego Bristolu za granicę, toteż Isla zamieszkała w Amsterdamie, licząc, że jej największe marzenie, czyli występ na Broadwayu, niebawem się spełni. Jest to całkiem realne, gdyż bohaterka występuje w grupie teatralnej, której jest współtwórcą i gra główną rolę w przedstawieniu. Sophie z kolei miała mniej szczęścia. Przez romans, a później ślub ze znacznie starszym od niej wykładowcą musi przerwać upragnione studia medyczne. Rodzice, nie mogąc wybaczyć córce skandalu, odcinają się od niej i, jednocześnie, dopływ pieniędzy, przez co Sophie zostaje rejestratorką medyczną zamiast świetnym lekarzem. Pozostałych punktów ze swojej listy też nie udaje jej się realizować. Mimo odległości, utrzymują ze sobą kontakt, dzieląc się swoimi radościami i smutkami. Gdy okazuje się, że zdiagnozowano u Isli chorobę, która znacząco wpłynie na jej dotychczasowe życie, Sophie robi wszystko by ją wesprzeć.


  Powieści, w których mowa o przyjaźni, zawsze podnoszą mnie na duchu. Wtedy myślę o swoich przyjaciołach, na których zawsze mogę liczyć. Główne bohaterki też mogą na sobie polegać, mimo wielokilometrowej odległości. Autorka wykreowała sympatyczną i pełną dobrej energii Islę, którą szczerze polubiłam. Jej upór w dążeniu do celu i postawa po usłyszeniu diagnozy sprawiła, że widziałam w niej osobę, z która sama bym się zaprzyjaźniła. Niemniej jednak, nie w każdej sytuacji zachowałabym sie tak jak ona. Zwłaszcza w przypadku podejmowania zawodowych decyzji. Gorzej wypada tu Sophie. Po prostu ofiara losu i postawa "przepraszam, że żyję". Rozumiem wyrozumiałość dla niektórych osób i zdarzeń, ale kurczę! Trochę walki o siebie, o swoje marzenia. Przez niemal całą książkę miałam wrażenie, że Sophie w ogóle nie myśli o sobie. Tkwiła trochę w poczuciu winy i wyglądało to tak, jakby udawała, że jest szczęśliwa i zadowolona z tego, co dostała od życia. Odniosłam nawet wrażenie, jakby obie bohaterki nie mogły sobie pozwolić na negatywne uczucia. Jeśli już się takie pojawiały to zostawały zduszane w zarodku. Tak jakby trzeba było mówić w taki sposób, by nikogo nie urazić, bo jak wkurzysz się na kogoś, to okażesz się słaby i dziecinny.

  Relacje przyjaciółek z najbliższymi też się znacząco różniły i tu znowu punkt dla Isli, bo miała świetną mamę i babcię. U Sophie, nawet w jej relacji z mężem nie było zbytnio szczerego uczucia. Liam niby przejmuje się stanem najlepszej przyjaciółki swojej żony, ale jednocześnie pada z jego ust komentarz w stylu "laba się skończyła". Cóż, nie jest to wymarzone wsparcie. Polubiłam za to Rafaela, chłopaka Isli. Tajemniczy, skryty księgarz, zakochany po uszy w bohaterce. Okazuje się być też dojrzały i odpowiedzialny, widać, że bliscy nie są mu obojętni. Kluczową rolę odgrywa też Rebecca - pasierbica Sophie. Naburmuszona i buntownicza nastolatka, która skrywa jednak pewien sekret. Nieustannie wbija szpile Soph, a powód, dla którego to robi, jest trochę słabym wytłumaczeniem. 

  Przyjaźń dwóch kobiet, na której opiera się ta historia, to przykład szczerego oddania i wzajemnego zrozumienia. Kilka razy zostaje podkreślona tęsknota, chęć bycia obok siebie w trudnych chwilach i gotowość do poświęceń. Nie napiszę jednak, że została tu pokazana w sposób szczególny czy wyjątkowy. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że schematyczny, skopiowany z szablonu o wzorowej relacji. W zasadzie nie rzucałoby się to za bardzo w oczy, gdyby cała reszta książki była dobra. Niestety, jest dość przeciętna, czego bardzo żałuję.

  Powieść czytało się szybko i przyjemnie jeśli chodzi o styl, ale czasem trafiałam na zdania jakby wyjęte ze szkolnego wypracowania. Trochę mi to nie pasowało. No i wszystko było CUDOWNE. Taki trochę lukier w nadmiernych ilościach. Rozumiem, że przyjaciółki cieszą się ze swoich sukcesów, ale w pewnym momencie zaczynało być mdło.

  Książce mogę przypisać moją prywatną kategorię: "zarys", bo, według mnie, mogłaby być bardziej rozbudowana. Poszczególne wątki zdawały się być dość pobieżnie omawiane i szybko kończone. Objętościowo też nie powala: tylko 286 stron, a ja lubię opasłe tomiszcza. Podsumowując, pomysł ciekawy (właśnie taki zarys fabuły, ale to jeszcze nie wersja ostateczna), ale wykonanie słabsze. Nie zniechęciło mnie to jednak do sięgnięcia po pozostałe książki Vanessy Greene. Chętnie zatopię się w ich treść, szczególnie, że jedna z nich to historia osadzona w okołokawiarnianych klimatach, które lubię. Liczę zatem, że kolejną lekturą już się zachwycę :)

14 komentarzy:

  1. " Powieść czytało się szybko i przyjemnie jeśli chodzi o styl, ale czasem trafiałam na zdania jakby wyjęte ze szkolnego wypracowania."

    Hmm... a czy to nie wina / zasługa tłumaczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, niestety nie czytałam w oryginale. W każdym razie to trochę razi.

      Usuń
  2. Ostatnimi czasy nie mam zbyt wiele czasu na czytanie. :(
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też niekiedy brak czasu na czytanie, ale staram się znajdować choć chwilę na przeczytanie paru stron :)

      Usuń
  3. Ja ostatnio pochłaniam książki w ilości hurtowych. Dlatego chętnie sięgnę i po tą książkę! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wrócić do czytania książek. Ostatnio byłam trochę zabiegana i bardzo je zaniedbałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie będę jej specjalnie szukać, ale jak trafi w moje ręce, to chętnie przekonam się, jakie na mnie wywrze wrażenie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przeczytam Twoją recenzję jeśli powstanie :)

      Usuń
  6. Szkoda, że wykonanie nie do końca Cię przekonało i że wszystko było takie lukrowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było coś w stylu: "Och, to cudownie, że Isla pojedzie do X", "To cudownie, że się tak trzymasz", trochę za dużo tego i wypada nienaturalnie moim zdaniem. Myślę, że lepiej by było jakby fabuła była nieco bardziej rozwinięta :)

      Usuń
  7. Cały czas obiecuje sobie, że zacznę czytać więcej książek i jakoś nie mogę zacząć. :) Ciekawa książka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej zacząć ;) Najważniejsze to trafić na dobrą książkę

      Usuń