czwartek, 11 maja 2017

Mała wielka książka

[W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim za rady dotyczące braku weny (poprzedni post), jesteście super! ❤ Gdyby ktoś również potrzebował skorzystać z pomocy przy blokadzie twórczej, zapraszam do przeczytania komentarzy☺]

Gdy zaczynałam czytać najnowszą powieść Jodi Picoult Małe wielkie rzeczy, nie zdawałam sobie sprawy, że tak bardzo zmieni się moje dotychczasowe zdanie na temat rasizmu i sposób postrzegania osób o odmiennym od mojego kolorze skóry. Im więcej stron było za mną, a niemal same się przewracały, tym bardziej docierała do mnie przykra prawda zawarta w książce: rasizm to nie tylko jawna nienawiść do innych ludzi, ale istnieje też zjawisko zwane rasizmem biernym.

Ponieważ rasizm to również to, do kogo należy władza... i kto ma do niej dostęp.*

Oznacza to, że to do jakiej należymy rasy, ustawia nas z góry na wygranej lub przegranej pozycji. I wcale nie chodzi o to, że trzeba nie lubić, żywić niechęć. To są czasem najzwyklejsze sytuacje, w których możemy wykorzystać nasze przywileje bo mamy taki, a nie inny kolor skóry. A poza tym, gdy ktoś nas pyta o to czy jesteśmy tolerancyjni, odpowiadamy "Jasne, nie mam z tym problemu"? No właśnie. MY z tym nie mamy problemu i to MY jako większość akceptujemy kogoś innego od nas, nie odwrotnie. Taki właśnie przypadek autorka pokazała w swojej najnowszej powieści.



Narracja w książce jest prowadzona przez trzy osoby: Ruth - afroamerykańską pielęgniarkę, oskarżoną o zabicie noworodka, Turka - członka białej supremacji i ojca dziecka oraz Kennedy - prawniczkę, która podejmuje się obrony Afroamerykanki przed sądem. Powieść jest podzielona na rozdziały, których nazwy wzięły się od kolejnych faz porodu.

Wchodząc w świat czarnoskórej Ruth, można odnieść wrażenie, że to nieustanna walka. Walka z uprzedzeniem, podejrzliwością, nienawiścią. Walka o lepszy byt dla syna, walka z samą sobą. Oszukiwanie się, że nie ma podziałów i różnic. Ruth i jej siostra stanowiły w tym przypadku świetny kontrast . Adisa nie próbowała, tak jak Ruth,  żyć wśród białych i udawać, że jest taka sama jak oni. Nie chciała narażać się na upokorzenia, takie jak np. przeszukiwanie torby po zrobieniu zakupów czy ostentacyjne odsuwanie się od niej w komunikacji publicznej. Takie sytuacje nierzadko spotykały główną bohaterkę, mieszkającą w dzielnicy gdzie przeważającą część mieszkańców stanowili biali, co sprawiało, że jeszcze bardziej chciała udowodnić, że to czysty przypadek i nikt wobec niej nie zachowuje się tak z powodu uprzedzeń. A te właśnie uprzedzenia, a raczej silna nienawiść, zapoczątkowały wydarzenia, których finał rozstrzygnął się w sądzie.

Rozdziały, w których narratorem jest Turk Bauer to po prostu morze nienawiści. Ziarno gniewu zostało w jego przypadku zasiane w dzieciństwie, kiedy jako jedenastoletni chłopiec uczestniczył w rozprawie o zabicie brata - Tanner zginął w wypadku, w którym brał udział czarnoskóry mężczyzna. Potem życie Turka to niemal nieustanne pasmo agresji. Bauer, często za pomocą pięści, prezentował innym swoje poglądy. To właśnie sprawiło, że mimo tragedii jaka go dotknęła, nie potrafiłam współczuć mu straty syna.

Kennedy z kolei to jedna z moich ulubionych postaci w tej książce (oprócz jej męża Micaha, który, mimo bycia na drugim planie, wzbudził moją absolutną sympatię). Jej zmiana sposobu postrzegania rasizmu sprawiła, że się z nią bardzo utożsamiłam. Bo ona też myślała, że nie jest rasistką, że jest tolerancyjna. Ale gdy przeniknęła głębiej do świata Ruth, zrozumiała w jakim jest błędzie. 

Ta powieść jest ważna. Doskonale ukazuje jak funkcjonują rasistowskie ugrupowania, jak wygląda życie osoby, której jedynym "grzechem" jest kolor skóry i jest też pewnym drogowskazem, impulsem do przemyśleń na temat uprzedzeń. Cieszę się, że powstała i że mogłam ją przeczytać, a czytało się wybornie, po prostu płynęłam. Żałuję, że wcześniej nie przeczytałam żadnej książki Jodi. Jeśli pozostałe są napisane takim stylem, to się za nie biorę!

Chętnie poznam Wasze opinie na temat tej powieści. Czy na Was też zrobiła takie wrażenie? Piszcie! :)

* Jodi Picoult Małe wielkie rzeczy, s.556

20 komentarzy:

  1. Czytałam inne książki tej autorki i są świetne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przeczytam, polubiłam styl autorki :)

      Usuń
  2. bardzo lubię książki tej autorki :) ta książka jeszcze przede mną, ale na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie przeczytać jej pozostałe ksiąźki! :)

      Usuń
  3. Ta przygoda czytelnicza jeszcze przede mną, jestem jej bardzo ciekawa. Mam nadzieję, że i mnie dostarczy mnóstwa emocji. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem miłego czytania! :) Jest naprawdę dobrze napisana według mnie i warto ją poznac.

      Usuń
  4. Właśnie ją czytam (właściwie już kończę) i nie mogę doczekać się zakończenia! Świetna powieść, ale w przypadku autorki to akurta nic nowego :)
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów! :)
    PS2. zapraszam również do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, chętnie zajrzę ;) Końcówka była dość przewrotna i bardzo udanie wieńczyła całą powieść. Jeśli będziesz pisać recenzję tej książki to chętnie przeczytam :)

      Usuń
  5. Kochana czytając tę recenzję, nie dostrzegam tu żadnej blokady, czyżby wreszcie minęła? Jeśli tak, to super! :) A książkę mam na uwadze, ale póki co brakuje mi czasu a mam wiele innych książek do przeczytania, które już czekają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawa pogody i pięciokilometrowy spacer zrobiły swoje ;) przeczytaj koniecznie, bo warto! ^^

      Usuń
  6. Ja do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę tej autorki.
    Muszę poznać inne historie przez nią stworzone, bo jestem ich baaaardzo ciekawa.
    I chociaż po tym, co napisałaś, wiem, że to będzie trudna lektura, skuszę się właśnie na tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam! Też muszę nadrobić zaległości w twórczości Jodi :)

      Usuń
  7. Zainteresowała mnie ta książka, chętnie po nią sięgnę! :) Nazwisko autorki jest mi skądś znane, może czytałam kiedyś jakąś inną jej książkę :)
    http://altealeszczynska.blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jodi ma na swoim koncie wiele powieści i podobno każda jest dość "mocna" :) Oprócz "Małych wielkich rzeczy", które polecam, nie czytałam żadnej z nich, ale planuję to nadrobić :)

      Usuń
  8. Czytałam dużo książek Jodi Picoult i tę też muszę przeczytać ! :)

    Zapraszam do mnie wyczytacmarzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko tę, więc muszę nadrobić :)

      Usuń